czwartek, 24 lipca 2014

Wychowanie dzieci

Hei. Dziś postawiłam na temat w sumie nie związany z tematyką mojego bloga, ale myślę że bardzo ważny i warto go poruszyć. Dziś naszła mnie taka myśl, dzięki moim sąsiadom. Nigdy bym się nie spodziewała, że oni mnie zainspirują do napisania jakiejkolwiek notki. Ale stało się! Inspiracje są wszędzie, wystarczy chwila refleksji.
Uczą nas najgłupszych rzeczy, które często nie przydają się w życiu. Ale nigdzie nie uczą być może najważniejszej rzeczy, czyli wychowania dzieci. Przecież to my, moje pokolenie, za chwilę albo już kształtujemy przyszłość Polski, Świata. To od nas zależy jacy ludzie będą w przyszłości. Tak, teraz pewnie sobie myślicie co do tego ma jej sąsiad. A ma, mój sąsiad ma obok mnie sad. Jest sąsiadem dobrym, tylko bardzo "upierdliwym". Kłania ci się do pasa, ale za plecami utopił by Cię w szklance wody. Nie raz słyszę jak odnosi się do ludzi. Nikt nie chce u niego pracować, ale zawsze znajdą się osoby, które po prostu muszą. Pan W (sąsiad) ma dzieci. Ja zajmę się jednym - 8 letnim synem. Dziś gdy byłam u siebie na polu słyszałam ja to dziecko odnosi się do ludzi. Zero szacunku. Zachowuje się gorzej niż jego rodzice, no może tak samo, bo tak został nauczony i w takim środowisku wychowany. Mnie nauczono szacunku do starszych ode mnie ludzi. Też mamy pole, pracują u nas ludzie i choć mam 18 lat (prawie) nigdy bym się nie odważyła nimi dyrygować i to w taki sposób. Jak jestem na polu to okey, powiem że tak można zrobić, czy tak ale nigdy w sposób rozkazujący czy obrażający. A to małe dziecko po prostu mnie zamurowało, sepleni się, a już takimi odzywkami rzuca.  


To tylko przykładowa sytuacja, która mnie zainspirowała. Teraz do rzeczy! Chcę Wam przez to powiedzieć, że to bardzo ważne jak nas rodzice wychowują. To prawda kształtuje nas i wychowuje także społeczeństwo, ale tak na prawdę cała odpowiedzialność spływa na rodzicach. W wielu przypadkach stajemy się tacy jak nasi rodzice.

PA PA

środa, 23 lipca 2014

Sunny

Hei!
Jestem na siebie zła... Są wakacje, a ja nie mogę wygospodarować czasu na bloga. Wena kompletnie mnie opuściła. Jeszcze niedawno tryskałam pomysłami, ale teraz co z tego, że są jak nie umiem ich wykorzystać. Miałam pomysł na dzisiejszą notkę z serii "Zdrowy kącik Dagi". Ale już kompletnie nie pamiętam o czym miałam napisać. Uważam, że jeżeli jest pomysł, a wiem że nie wykorzystam go przynajmniej w 55% to nie ma sensu go teraz robić, bo tylko go zmarnuję. Dziś chciałam dla Was nakręcić swój pierwszy filmik, ale nie wiem o czym... Tak czy inaczej obiecuję poprawę. Cieszę się, że jest słonecznie, bo mogę spędzać dużo czasu na dworze, ale utrata kotka bardzo mnie przytłoczyła. Marcysi też jest trudno, bo straciła braciszka, ale teraz jak jest sama to zauważyłam, że na więcej jej się pozwala. Może być w domu i w ogóle. Jest bardzo łownym kotkiem i ma śmieszny brzuszek.   


CO U WAS SŁYCHAĆ? JAK TAM WAKACJE?
PA PA !

niedziela, 20 lipca 2014

ZŁY UROK!

Hei!

Dopiero teraz znalazłam chwilkę wolnego, by tu napisać. Jestem strasznie zaganiana, a po za tym mam wiele różnych problemów i dużo pracy. Nawet nie zdążyłam przygotować dla Was Niedzielnych Inspiracji. Zaraz idziemy na pole, ale teraz strasznie się po chmurzyło i dosyć mocno wieje. Wieczorem chcemy zrobić grilla, ale to zależy od pogody. Będzie nas więcej niż zwykle, bo zapraszamy znajomych. I takiego chłopaka (syna znajomych moich rodziców), którego szczerze nie znoszę, ale jakoś będę musiała się przemęczyć. Rano ćwiczyłam, teraz przeniosłam ćwiczenia na poranne godziny, bo wtedy nie jestem zmęczona i mam trochę więcej czasu.

Dziś mam doła, bo Gucio (mój najukochańszy kotek) został przejechany. Dzięki niemu pokochałam koty. Nie to, że przedtem ich nie lubiłam, ale właśnie lubiła, bo lubię wszystkie zwierzęta (no może prawie wszystkie), a kocham najbardziej psy i konie. A dzięki niemu je pokochałam. Nigdy nie miałam tak delikatnych kotów. Nigdy mnie nie udrapał ani nic. Był po prostu najlepszy, kochałam go jak jeszcze żadnego kota. Był moim małym skarbem, zawsze mogłam go wziąć, nigdy nie uciekał, i przytulić tą małą kuleczkę puszystej sierści, był taki milusi. A gdy rano mam do mnie zadzwoniła, że Gutek nie żyje i leży zdechnięto to myślałam, że zemdleje.

Piosenka, która za mną chodzi przez cały tydzień. Wspiera mnie w trudnych monetach i mówi walcz, nie poddawaj się, zrób wszystkim i wszystkiemu na przekór!

Czasem mam wrażenie, że wszystkie złe rzeczy muszą zdarzać się mi. Tyle zwierząt już straciłam, dlaczego? Bo je kocham. Zawsze najszybciej odchodzą ode mnie zwierzęta, które najbardziej kocham, nie wliczając w to Feli, bo ona to członek rodziny. Marcelinę też kocham, ale to Guci był moim pupilkiem. JESTEM ZAŁAMANA!
TRZYMAJCIE SIĘ MOCNO!

piątek, 18 lipca 2014

Lody domowej roboty... mmm, pycha!

Hei Kochani! Lody to najlepsza rzecz szczególnie latem, prawda? Postanowiłam zrobić "domowe lody". Dawno ich nie robiłam, ale okazały się równie pyszne jak te kupne, a nawet lepsze. Taak, o niebo lepsze. Ja najbardziej lubię czekoladowe, więc takie kupiłam, ale są też inne smaki. Na przykład ja dziś kupiłam truskawkowe. Zjadłam tylko jedną porcję, ponieważ ograniczam takie rzeczy, a dziś robię do rodzinki. Mam nadzieję, że się nie skuszę na nie, ale będzie bardzo trudno. Przepis jest na opakowaniu, u mnie one kosztują 1,20 zł. Moim zdaniem się opłaca, bo za taką kwotę mamy dużo pysznej lodowej masy, a za taką kwotę dobrego loda ciężko znaleźć i mamy tylko jednego.

Jak wygląda przygotowanie takich lodów? Zawartość torebki należy wsypać do 200 ml (niepełna szklanka) zimnego mleka lub wody. Ja wsypałam do mleka, a później miksowałam 5-7 min. Później miskę z masą włożyłam do zamrażarki. Na opakowaniu pisze, że na 3 godziny, ale ja trzymałam je prawie 5 godzin. Lody można podawać w wybrany i ulubiony sposób. Ja wzięłam sobie bez żadnych dodatków, ale dziś chcę zrobić je z bitą śmietaną. Jak widzicie są bardzo proste w wykonaniu, tanie i pyszne.






Robiliście kiedyś takie lody?
Pozdrawiam!

czwartek, 17 lipca 2014

DIY: KĄCIK FOTOGRAFICZNY

Która z nas nie marzy o takim małym kąciku fotograficznym, gdzie o każdej porze dnia i nocy może zrobić spontaniczne zdjęcia np. nowemu kosmetykowi czy jedzeniu. Ile kroć widziałam u innych blogerkach białe komody, na których zdjęcia wychodzą przepięknie, a w tle bukiet kwiatów tyle razy marzyłam by mieć coś takiego u siebie. Aż w końcu coś mnie oświeciło i postanowiłam zrobić takie kącik u siebie. Moim zdaniem wyszło na prawdę ładnie, ale sami to oceńcie. 

Jestem bardzo zadowolona z efektu jaki uzyskałam. Ale zacznę od początku... Na początku pomalowałam moją starą drewnianą komodę. Ona już była pomalowana wcześniej, ale musiałam ją po prostu odnowić. Po pomalowaniu musiała odczekać dzień, by farba wyschła.  Poniżej jest jej zdjęcie z przed i po malowaniu. A jeżeli chcecie przeczytać więcej to zapraszam w kliknięcie czytaj więcej >>>.