we heart it

20.09.2014

Odżywianie z głową!

Siemanko! Jakiś czas temu... oj spory czas temu zadawaliście mi pytania związane ze moim zdrowym trybem życia. I tak się za to zabierałam, aż w końcu nie zabrałam się za to w ogóle, aż do dzisiaj. Miało być kilka notek z odpowiedziami na te pytania nie bezpośrednio, ale chyba zmieszczę się w jednej, góra dwóch notkach, tak mi się zdaje. Miłej lektury. W tym poście znajdziecie odpowiedzi na prawie wszystkie pytania z tej notki.


Co to w ogóle znaczy odżywianie z głową? Dla mnie to jest życie dla siebie, czyli dbanie o siebie wewnątrz i zewnątrz. Odżywianie się zdrowo, ćwiczenia i aktywny tryb życia. To coś co po jakimś okresie czasu zaczyna stawać się częścią naszego życia. To co skłoniło mnie do zmiany swoich nawyków, nie tylko żywieniowych, ale przede wszystkim życiowych, to przede wszystkim złe samopoczucie we własnym ciele i bardzo dużo kompleksów. Postanowiłam, dość narzekania, użalania się nad sobą, trzeba coś z tym zrobić, a nie kończyć na gadaniu. I tak oto od początku wakacji schudłam 7 kg. Wiem, że to nie jest dużo, ale małymi kroczkami dążę do celu. Wolę małymi krokami, niżeli dużymi a po miesiącu miałabym zrezygnować. 

Za słodyczami nie przepadam, mogło by ich nie być w ogóle i nie ucierpiałabym na tym za bardzo, więc dla mnie to najmniejszy problem. Oczywiście, jadam raz na jakiś czas, ale nie wyznaczam sobie "O dzisiaj mogę, a już jutro nie." Nie, czasem zjem, ale niezbyt często. Jasne, czasami zdarzą się dni kiedy nie mogę się oprzeć i zjem ciut za dużo, ale wtedy mam wyrzuty sumienia i to najlepsza nauczka, bo na następny raz już nie popełniam tego błędu. Gorzej było z Colą czy Fast Foodami, choć i tego drugiego nie jadłam wcześniej zbyt często, bo w końcu na wsi nie ma na to takich możliwości, na szczęście. Z Colą przyznaję się było najtrudniej, ale tylko na początku, bo teraz już zapomniałam o jej istnieniu. W końcu trzy miesiące wytrzymałam bez napoi gazowanych.  



ILE? To początek najpopularniejszych pytań w kwestii odżywiania. Ojj, pamiętam początki, były trudne. Woda - nie wiem czemu, ale miała dla mnie taki brzydki zapach (oczywiście mówię o kupnej wodzie, żeby nie było) i często nie mogłam się zmusić do jej wypicia. Z trudem przychodziła mi szklanka dziennie, natomiast teraz wypijam 1,5l. z lekkością. Zamierzam sobie kupić filtr do wody. Ile jem posiłków? Z tym różne bywa. Wiem iż powinno się jeść 5 posiłków, bla, bla, bla. Ja jem trzy, bo więcej mi nie potrzeba i tego nie zmienię. Czasem jem więcej, a czasem mniej. 

Co do tego jak wyglądają moje posiłki to w sumie jem wszystko, ale w małych porcjach. Czasem jem coś smażonego, ale staram się tego unikać. Bardzo lubię różnego rodzaju sałatki, surówki i inne tego typu potrawy. Jem chleb razowy od marca i przestałam lubić taki zwykły, biały. Tera nie rozumiem jak mogłam go jeść. Co do zielonej herbaty to stanowczo mówię nie, nie umiem jej przełknąć, jest obrzydliwa. Chyba, że wy znacie jakieś dobre jej rodzaje, firmy to dajcie znać. Jak da się przełknąć to śmiało mi piszcie. 

W wakacje ćwiczyłam codziennie, przez dwa miesiące może nie ćwiczyłam tydzień. Natomiast teraz trudno mi znaleźć czas na ćwiczenia. Regularnie ćwiczę w piątki, soboty oraz niedzielę, a w tygodniu zależy to od mojego grafiku (planu dnia), ilości zadań, nauki i tak dalej. Sami wiecie jak to z tym bywa. Jak wiecie, ćwiczę z Mel B, Chodakowską i innymi "youtuberkowymi" trenerkami. Porą moich ćwiczeń są przede wszystkim wieczory.


Drogie Panie, faceci którzy zwracają u nas uwagę na wagę, to dupki. Uroda i wygląd przemija, a wnętrze pozostaje. Mądry facet szuka swojej kobiety w środku każdej z nas, a nie na zewnątrz. To już koniec, oczywiście nie zmieściłam się w jednym poście, bo w trakcie jego pisania i odpowiadania na Wasze pytania wpadły mi nowe pomysły na posty z tej serii i na niektóre pytania trzeba poświęcić osobne posty, także myślę że jeszcze dwa - trzy posty wyskrobię z tej serii. Do zobaczenia. Jak Wam się podoba ta "zdrowa" seria?

18.09.2014

REAKTYWACJA

Powrót do dawnej działalności, czyli DZIEŃ DOBRY, WIECZÓR!

Tak, tak wiem znów nie pisałam. Wiecie, szkoła i te sprawy. Dużo się dzieję, a zarazem w sumie nic ciekawego by napisać o tym na blogu. Szkoła, nauka, prace, prezentacje, matura... bla, bla, bla. Kto by chciał o tym słuchać. Pewnie sami macie podobnie. Do tego teraz zaczyna mi się okres osiemnastek moich bliskich, przyjaciół i znajomych także tego czasu jest na prawdę mało. W poniedziałek nie byłam w szkole ponieważ z Anią poszłyśmy na rwanie pomidorów i do tej pory bolą nas nogi, natomiast we wtorek poszliśmy całą klasą na film o L. Wałęsie. Jutro idę z moją klasą na spacer z Panią od geografii. I wiecie co, nie wiedziałam że w moim mieście, gdzie chodzę do szkoły jest jakaś dolina miłości i czegoś tam jeszcze, ale już nie pamiętam czego. Postaram się zrobić zdjęcia, ale telefonem komórkowym tylko. 

W niedzielę znów zostałam zaatakowana przez pszczołę, tym razem miałam ją we włosach i myślałam że to mucha wzięłam ją w rękę, a to pszczoła. Na szczęście nie użądliła mnie a ugryzła, czy coś w tym stylu, więc jakoś przeżyłam :*. Jak całe życie nic takiego mi się nie działo, tak teraz co tydzień...


Co do wyników KONKURSU FOTOGRAFICZNEGO - ogłoszę je w najbliższy weekend, także bądźcie cierpliwi. I przepraszam za opóźnienia w wynikach, ale nadesłaliście bardzo dużo zdjęć i trudno nam jest się zdecydować tylko na trzy.

OBIECUJE PISAĆ REGULARNIE OD DZIŚ, DO JUTRA :*.

12.09.2014

Obiad na szybko

Cześć! Pierwsze oceny trafiły już do dziennika. Moja pierwsza ocena to piątka z polskiego, z lektury "Mistrz i Małgorzata" z czego jestem bardzo dumna, bo moja polonistka jest bardzo wymagająca i przez trzy lata nauki to chyba moja pierwsza piątka u niej. A jakie są Wasze (pierwsze) oceny?

Czasem gdy nie mamy czasu kompletnie na nic najchętniej zamówiłabym sobie pizze czy jakiś inny Fast Food, jednak odkąd jestem na diecie, a raczej zdrowym trybie życia tak staram się nie jeść takich rzeczy. Na przykład dziś gdy nikogo nie ma w domu, muszę sama zrobić sobie obiad. Normalnie coś bym zamówiła, ale teraz nie jest tak prosto. Wolę zrobić coś prostego, na szybko, ale własnego i zdrowego. Okazało się jednak, że lodówka świeci pustkami, bo mama dopiero dziś wieczorem jedzie na większe zakupy. Pomyślałam, że zrobię sobie obiad z tego co mam, czyli ryż z warzywami oraz sos własnej roboty z mięsem mielonym. I tak oto powstał mój dzisiejszy, bardzo prosty obiad. Jest na prawdę pyszny.


Oto efekt końcowy. Szybko, tanio i smacznie. Aż byłam zdziwiona, że to jest aż tak smaczne. Polecam Wam zrobienie czegoś takiego. Pa, Pa!


08.09.2014

Pszczółka maja.

Hei!

Wczoraj miałam straszny dzień, ponieważ użądliła mnie osa/pszczoła, nie wiem co tak na prawdę. To działo się strasznie szybko. Ręka zaczęła mnie puchnąć, bo to pierwszy raz. Bolało jak nie wiem. Nie mogłam się na początku do nikogo dodzwonić. Jak już się dodzwoniłam to wpadłam w jeszcze większą panikę. Ania mi napisała co mam robić. Tata przyjechał w pięć minut, brat mi robił okłady, później jeszcze mama dojechała... Zamieszania trochę było, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło, chociaż dziś na wf ie graliśmy w siatkówkę i ból znów wrócił. I tak głupie robienie sobie kitki skończyło się użądleniem.


Szkoła zaczęła się na dobre. Mam już mnóstwo sprawdzianów zapowiedzianych, najbliższy jutro z matematyki, dziś miałam z polskiego, ze znajomości lektury "Mistrz i Małgorzata". Książka strasznie trudna. Weekendu w ogóle nie poczuła nawet, zleciał tak szybko...

Pozdrawiam!

06.09.2014

First week

Cześć!

Jak Wam minął pierwszy tydzień w (nowej) szkole? U mnie nawet dosyć tak w porządku, ale na pierwszym polskim mieliśmy już sprawdzian, nauczyciele trochę straszą maturą, ale staram się myśleć pozytywnie. Dostaliśmy wczoraj deklaracje na maturę, co będziemy zdawać i czy w ogóle będziemy zdawać, trzeba oddać ją do 30 września, a ja jeszcze nie wiem co chcę zdawać i czy w ogóle chcę zdawać. Chociaż to drugie to akurat nie mam wyjścia i muszę zdawać. Boję się trochę tej nowej matury bo to jedna wielka nie wiadoma.

Teraz od poniedziałku nie będę miała angielskiego przez dwa tygodnie, ponieważ mojemu nauczycielowi od angielskiego, a jednocześnie wychowawcy urodziło się dziecko w środę (chłopiec/Antoś) i idzie na dwa tygodnie "tacierzyńskiego", z czego się bardzo cieszę, haha. Wczoraj miałam napisać, ale piątek to u mnie w mojej klasie tzw "dzień językowy" ponieważ mam cztery angielskie, dwa niemieckie i dwa polskie, czyli same języki i mam wtedy aż 8 godzin. Po czym spieszę się na autobus i oczywiście wczoraj mi nie przyjechał i musiałam czekać ponad godzinę na następny, jak wróciłam do domu to od razu na mszę i do cioci na kolację, a jak wróciłam to po prostu moja energia sięgała 0% i dlatego już nie napisałam.


Tak organizacyjnie to mam bardzo mało czasu na komputer i bloga, wiecie w końcu to klasa maturalna. Wiem, nie pisałam od wtorku, bo w sumie od wtorku w ogóle nie wchodziłam na kompa, tyle co na komórce na chwilkę dosłownie zajrzałam. Notki będą pojawiać się co 2-3 dni, wyjątkami będą weekendy, ale to też nie zawsze. Mam nadzieję, że nie będzie Wam to przeszkadzać.